azjatyckie

CEREMONIA PARZENIA CHIŃSKIEJ HERBATY W MALEZYJSKIM GEORGE TOWN

16 września 2018 • Dodane przez

Mimo, że uwielbiam zieloną herbatę i piję ją codziennie, bardzo niewiele wiem o jej odmianach oraz odpowiednim sposobie parzenia. Dlatego ceremonia parzenia chińskiej herbaty w której uczestniczyliśmy była dla mnie tak interesująca. Naszym przewodnikiem, ujawniającym nam herbaciane sekrety i niuanse był Wilson – pasjonat tego napoju, mieszkający w malezyjskim mieście George Town na wyspie Penang.

Przepiękne porcelanowe czarki do herbaty

Historia jego rodziny podobna jest do kilku milionów mieszkańców pochodzenia chińskiego w Malezji. Pradziadkowie Wilsona uciekli z południowych Chin po upadku dynastii Qing i osiedlili się na wyspie Penang – społeczność pochodzenia chińskiego sięga tutaj 70% całościowej liczby mieszkańców

Jak wiadomo, Chińczycy kochają herbatę. Sam Wilson zainteresował się rytuałami z nią związanymi sześć lat temu, gdy spotkał buddyjskiego mnicha, który zaprosił go do uczestnictwa w ceremonii parzenia naparu oraz podzielił swoją kolekcją wielu rodzajów herbaty. Od tego czasu, Wilson dzieli się wiedzą z chętnymi oraz w swoim mieszkanku, wypełnionym po brzegi klimatycznymi antykami urządza ceremonie.

Wilson podczas nalewania zielonej herbaty Pu erh

Podczas wczorajszej czterogodzinnej sesji, spróbowaliśmy trzech rodzajów herbaty. Pierwszą z nich była herbata zielona Pu Erh, przywieziona z Chin i przechowywana przez siedem lat. Druga herbata, także zielona, była to Oolong, pochodząca z Tajwanu, a przechowywana przez dziesięć lat! Mogliśmy w niej wyczuć charakterystyczny, kwiatowy aromat. Trzecia herbata – czarna chińska, “dark roast”, najmocniejsza, o posmaku czekoladowo-kawowym.

Do każdego rodzaju herbaty używa się innego zestawu – glinianego dzbanuszka i porcelanowych czarek. Wilson ma zgromadzoną pokaźną kolekcję naczyń. Gliniany dzbanuszek przemywa się zimną wodą tylko za pierwszym razem, bezpośrednio po zakupie. Potem już tylko gorąca woda i herbata – zakazane są wszelkie detergenty, bo glina łatwo absorbuje wszystkie aromaty. Z podobnych powodów każdy dzbanuszek jest przypisany do określonego rodzaju herbaty – najlepsze są te najstarsze, bo oddają aromat z przeszłych parzeń napoju. Wilson używa przeszło pięćdziesięcioletnich naczyń! Zachwyciła mnie również delikatność chińskich porcelanowych czarek i misternych na nich zdobień.

Jeden susz herbat zielonych zalewaliśmy siedem razy (a można nawet do dziesięciu), czarną herbatę trzy razy – ostatni napar z suszu wypija się jak espresso, jednym łykiem, aby poczuć gorycz w gardle.

Herbata jest jak wino – wiek wydobywa z niej szlachetne smak i nowe nuty. Herbaty mogą “dojrzewać” kilkadziesiąt lat. Chińczycy uważają, że w Malezji ze względu na ciepły klimat panują doskonałe warunki do jej przechowywania, dlatego przywożą tu listki uprawiane w Chinach. W Malezji również uprawiana jest herbata, ale według Wilsona “słabej jakości, nadaje się tylko do pakowania w torebki”.

Obecnie wielu Chińczyków inwestuje w herbaty. Wilson pokazywał nam w swojej kolekcji dziesięcioletnią dziś herbatę, której 375 gram kupił kilka lat temu za 50 ringgitów malezyjskich, obecnie natomiast warta jest 400 (czyli około 360 zł). Bierzmy pod uwagę to, że jest to cena zapłacona przez człowieka, który ma swoich lokalnych dostawców i kupuje większe ilości herbaty – w Europie ta sama herbata jest na pewno o wiele droższa.

Podczas ceremonii parzenia herbaty, jest całe mnóstwo szczegółów i reguł, na które trzeba zwracać uwagę. Na przykład, podczas parzenia ostatniej, czarnej herbaty, Wilson użył trzech czarek, mimo że była nas czwórka – taka jest procedura przygotowywania właśnie tego rodzaju herbaty i sztywnej zasady trzech czarek trzeba przestrzegać, niezależnie od liczby osób uczestniczących w degustacji. Także ważne jest charakterystyczne trzymanie dzbanuszka i ułożenie palców podczas nalewania naparu.

Przygotowywanie herbaty powinno odbywać się w ciszy i w pełnym skupieniu, żeby nic nie przeszkadzało jej celebracji. W naszym przypadku wyglądało to oczywiście inaczej, bo zarówno Wilson, jak i jeszcze jedna uczestniczka ceremonii – Malajka pochodzenia chińskiego, okazali się bardzo interesującymi ludźmi i ciężko było przerwać nam rozmowę nawet po czterech godzinach. Dowiedzieliśmy się od nich wiele na temat historii, kultury i zwyczajów chińskich, a odwdzięczyliśmy się informacjami podobnego typu o Polsce.

Jeżeli będąc w malezyjskim George Town chcielibyście uczestniczyć w ceremonii parzenia herbaty organizowanej przez Wilsona, to możecie ją znaleźć na portalu Airbnb, wpisując “Tea Ceremony in Hidden Vintage House”, Georgetown – naprawdę polecam!

Adresy sklepów sprzedających chińskie herbaty, polecane przez Wilsona, które mam zamiar odwiedzić w ten weekend :
Ten Yee Tea Trading Sdn. Bhd.
Adres: Ground Floor, 33, Lebuh Pantai, George Town

Purple Cane Enterprise Sdn. Bhd.
Adres: 170-B1-33A, Plaza Gurney, Persiaran Gurney, 10250 George Town

Cheng Woh Medical Hall (szczególnie ziołowe i kwiatowe herbaty)
Adres: 164B-C, Lebuh Campbell, George Town

Czarna herbata dark roast

Tanjong Tokong Tua Pek Kong Temple – najstarsza taoistyczna świątynia w Malezji, znajdująca się w okolicy mieszkania Wilsona

Mieszkanie Wilsona