FILOZOFIA BLOGA

Czym dla mnie są “pyszności”?

Przemierzam świat, poszukując “pysznych” chwil. Określenie “pyszności” łączę z momentami przynoszącymi radość.  W moim życiu są to napewno doświadczenia natury kulinarnej – sama czynność gotowania, pobyt w wyróżniającym się gastronomicznie miejscu, wizyta na targu z lokalnymi produktami, kolacja u przyjaciół…

Ale też chwile wiążące się z czystym (pysznym!) odczuwaniem przyjemności – rozmowa z ciekawym człowiekiem, odkrycie niesamowitego miejsca podczas podróży, spróbowanie czegoś nowego i ekscytującego. Dlatego na blogu większość artykułów dotyczy moich doświadczeń kulinarnych, ale napewno znajdzie się też miejsce na opis innych, “pysznych” przeżyć.

 

Kolacja ze znajomymi w Barcelonie – domowe tapas

 

Blog a mój aktualny styl życia

Na pomysł pisania o moich kulinarnych doświadczeniach wpadłam mieszkając w Barcelonie. Dlatego też na początku miał to być blog głównie o gastronomii hiszpańskiej.

W międzyczasie jednak, wraz z Dawidem (moim towarzyszem życiowym i zarazem konsumentem nawet najdziwniejszych pyszności na trop których wpadam), postanowiliśmy odpocząć od życia w dużym mieście, podczas miesięcznego pobytu na Teneryfie. Pobyt na Wyspie przedłużył się do czterech miesięcy, a podczas niego postanowiliśmy nie wracać do Barcelony, ale przez jakiś czas poprowadzić “nomadyczny” tryb życia. Nasza praca pozwala nam na przebywanie w praktycznie dowolnym miejscu na świecie, o ile mamy dostęp do dobrego internetu. Jednocześnie mamy na tyle dużo pracy, że nie możemy zmieniać miejsca za często – optymalnym czasem dla nas jest conajmniej miesiąc – dwa w tej samej lokalizacji. Ten czas pozwala nam na wyrobienie sobie pewnej rutyny, potrzebnej do codziennej pracy i spokoju ducha.

Tym właśnie blog Na Tropie Pyszności różni się od innych blogów o tematyce podróżniczo – kulinarnych. Podczas dłuższego czasu spędzonego w danym miejscu, dokładnie eksploruję okolice, poznaję lokalnych ludzi, często mówię/staram się komunikować w ich językach. Po pierwszym miesiącu mam już swoje ulubione miejsca na kawę, zaufane panie od warzyw czy ryb na lokalnym targu, miejscowych znajomych, którzy mogą wskazać mi miejsca nieopisane na TripAdvisor czy innych popularnych portalach tego typu. Staram się po prostu jak najwięcej dowiedzieć o miejscowej kulturze i gastronomii, która jest z nią nieodłącznie powiązana. Dlatego na moim blogu z reguły zamieszczam i będę zamieszczać artykuły z miejsc, które chociaż przez jakiś czas, często dość krótki, mogłam nazwać “domem”. Raczej nie znajdziecie tu miejsc, w których znajdę się na chwilę, typowo na wakacje (chociaż pewnie przydarzą się jakieś wyjątki).

Mój aktualny styl życia pozwala mi rozwijać moją kulinarną pasję, którą uwielbiam zarażać innych (tak, już kilku znajomych Włochów powiedziało mi, że w poprzednim wcieleniu byłam najprawdopodobniej Włoszką, bo tylko tej nacji dorównuje w długości czasu, który potrafię poświęcić na rozmowy o jedzeniu). Dlatego z radością dzielę się odkrytymi pysznościami z Wami. Mam nadzieję, że ich degustacja i pobyt w opisywanych przeze mnie miejscach dostarczy Wam równie dużo radości jak i mi. A już za niecały miesiąc… opuszczamy Europę na jakiś czas i ruszamy na podbój Azji! Zrobi się tu całkiem egzotycznie 🙂

Od 2012 roku mieszkałam w:

  • Glasgow, Szkocja – łącznie ponad 1 rok
  • Huelva, Hiszpania – 1 rok
  • Sevilla, Hiszpania – 2 miesiące
  • Barcelona, Hiszpania – 2 lata
  • Teneryfa, Hiszpania – 4 miesiące
  • Costa da Caparica, Portugalia – 2 miesiące

Stosunkowo często wracam także na jakiś czas do mojego rodzinnego Szczecina, kiedyś – żeby dokończyć studia, obecnie – w ucieczce od południowych upałów w lato, i zawsze – aby uczestniczyć w ważnych wydarzeniach z życia mojej rodziny i przyjaciół. Jednym słowem jestem na bieżąco 🙂

Z głową w chmurach – masyw górski Anaga, Teneryfa