Portugalia, smaczne miejsca

POSTKOLONIALNY SMAK LIZBONY

5 czerwca 2018 • Dodane przez

Chrupiący, tłusty pierożek, którego wnętrze kryje pikantne, mielone mięso, trafia na nasz stół prosto z głębokiej patelni – tak gorący że parzy podniebienie, ale nie możemy się oprzeć. Przysmak natychmiastowo znika z naszych talerzy. Samosa smażona przez Orlando Rodrigues to jego historia. Ta tradycyjna, indyjska potrawa, podkręcona mieszanką przypraw typową dla Mozambiku, serwowana jest w jego restauracji w Lizbonie.

Samosy serwowane w restauracji Zuari w Lizbonie

Orlando urodził się na indyjskiej wyspie Goa (wówczas kolonii portugalskiej). Pod koniec lat 60’ wraz z rodzicami przeniósł się do Mozambiku, w poszukiwaniu lepszego życia. Niestabilna sytuacja polityczna w tym kraju po uzyskaniu niepodległości od Portugalii w 1975 roku, zmusiła go do opuszczenia Afryki. Wylądował w Lizbonie, gdzie otworzył restaurację Zuari, która działa już od 40 lat. Jak sam przyznaje, początki były bardzo ciężkie, ale w gotowanie wkłada całe serce i pasję, co doceniają goście lokalu. Podczas serwowania posiłków, Orlando chętnie rozmawia z  klientami, jest serdeczny i gościnny. W Zuari czuć ciepłą i rodzinną atmosferę – poza właścicielem, potrawy w kuchni przyrządzają jeszcze jego żona i córka. Oprócz znanych pierożków samosa, dużą popularnością cieszy się Bebinca – deser składający się z 40 kurzych żółtek i kokosa, na Goa tradycyjnie spożywany z okazji Świąt Bożego Narodzenia, oraz wieprzowe curry vindaloo. Potrawa Vindaloo jest przykładem przenikania się kultur w gastronomii – powszechnie uznawana za potrawę kuchni indyjskiej, jednak mająca korzenie na Starym Kontynencie. To Portugalczycy przywieźli przepis na vindaloo, czyli wieprzowinę w winie i czosnku na Goa. Podobno podczas długiej przeprawy morskiej na Goa, portugalskie wino skwaśniało i przekształciło się w ocet winny. Dlatego do współczesnego vindaloo dodawany jest ocet winny i korzenne, rozgrzewające przyprawy pochodzące z Goa.

Orlando Rodrigues – właściciel restauracji Zuari

Losy Orlando podobne są do historii życia tysięcy Portugalczyków. Po uzyskaniu niepodległości  w drugiej połowie XX wieku, wielu mieszkańców Mozambiku, Angoli i innych afrykańskich kolonii oraz właśnie z Goa, przybyło do Portugalii w poszukiwaniu lepszego życia. Część z nich nazywana jest “retornados” (port. retornar – powrócić). Określenie to odnosi się do potomków białych, portugalskich osadników kolonii, urodzonych w Afryce, ale czujących mocną więź ze Starym Kontynentem (sytuacja rodziców wielu naszych portugalskich znajomych).

Burzliwe, kolonialne dzieje Portugalii miały duży wpływ na jej kulinaria i ofertę gastronomiczną. W końcu Portugalskie Imperium rozciągało się od latynoskiego zachodu – Brazylii, poprzez Afrykę, aż po daleki wschód – Makao. Kuchnie tych terenów oddziaływały na siebie nawzajem i wzbogacały się. Jak myślicie, skąd wzięło się danie uznawane za tradycyjnie portugalskie – kurczak piri  piri?  Z Mozambiku – ostra papryczka piri piri uprawiana jest tam od stuleci. Z drugiej strony, w Rio de Janeiro jadłam feijoada, czyli gulasz z czarnej fasolki z wołowiną i wieprzowiną, w Brazylii uznawany za potrawę narodową, a wywodzący się z Portugalii! Tych wzajemnych połączeń jest bardzo dużo.

Jadąc do Portugalii, miejcie oczy i podniebienia otwarte na różne egzotyczne smaki. Koniecznie spróbujcie tradycyjnych goańskich dań u Orlando w Zuari, szukajcie też knajpek angolskich, mozambickich czy brazylijskich. Te lokalne pyszności, obecne w Portugalii od wielu stuleci są częścią imperialnej historii Portugalii, generalnie ocenianej różnie, ale mającej niezaprzeczalnie pozytywny wpływ na tutejszą gastronomię.

Adres: restauracja Zuari, R. São João da Mata 41, 1200-846 Lizbona, Portugalia

Samosa podczas smażenia – kuchnia restauracji Zuari

Wnętrze restauracji Zuari zdobi wiele pamiątek z wyspy Goa

W Lizbonie mieszka wielu ludzi urodzonych w byłych portugalskich koloniach

Ulice Lizbony